Roślinność cz. 3

Okrawanie i obcinanie drzew w stylu XVIII w. sprzeciwia się wszelkim regułom piękna, jest komicznym lub niestosownym. Rozumie się jednak samo przez się, że przez ujęcie zbytecznych części można roślinę upiększyć. Ścinając równo opłotki, ma się na celu nie poprawę roślinności, lecz architektonikę ściany.

O powabach lasu nie będę mówił. Trudno byłoby mi skończyć. Poeci wielbią zalety jego bez miary; oni ponoś najlepiej na pytanie to odpowiedzieć mogą. Gdybyż to w pobliżu miast większych i w okolicach piękniejszych zostawiano choć drobne kawałki lasów, nie wyzyskując każdej piędzi gruntu na cele rolnicze! Bo jakiejże piękności dodaje las okolicy! Każde miasto powinno by mieć mały gaik.

Las najpiękniejszy, gdy nam za długo zakrywa widok na otwarte pole, może się sprzykrzyć. Las jednostajny np. wyłącznie jodłowy, przywodzi do rozpaczy swą monotonią. Nawet bór pierwotny, pomimo całej zmienności obrazów, jakie przedstawia, gdy zbytnie długo się ciągnie, może na końcu znużyć. Żaden las, pozbawiony łąk i miejsc jasnych, nie może się podobać, podczas gdy widok przez gęstwinę na świat otwarty stanowi jedną z najwyższych przyjemności. Tu bowiem splata się węzeł pomiędzy przestrzenią zamkniętą w sobie, tajemniczą, wydzieloną z ogółu, a szerokim, dalekim krajobrazem. Sama roślinność, niczym nie przerwana, budzi w końcu niezadowolenie. Mimo całej piękności, zapragniemy wreszcie widoku życia nie skrępowanego tak silnie, jak roślina, lecz mającego ruch samoistny, zapragniemy stworzeń, które nie tylko wegetują, lecz i działają. Dla tego wśród szerokich obszarów roślinności witamy chętnie widok zwierzęcia. O zmianach wywoływanych w świecie roślin zmianą pór roku, mogę tylko nadmienić. Głównie chodzi tu o wytwarzające się różnice wzrostu i barwy. Największą różnicę stanowi ogołocenie z liścia w porze zimowej. Jak silnie oddziaływa awidok zieleni w zimie, czujemy to wszyscy. Jest ona rękojmią wiosny pośród lodów i śniegu. Bez liścia wydaje się roślina komiczną, przypomina kościotrup, jest obrazem śmierci. Drzewa, których liście zwinęły się w spiczaste igły, są jakby stwardniałe. Jeżeli przylegają zbyt ściśle do siebie, tamują widok bardziej, niż zwykłe. Stąd obraz ich razi ociężałością; widzimy to na sośnie, której każde ramię stanowi zbitą, nierozwikłaną masę. Nie może tu być mowy o grze świateł i cieni, o światłocieniu. Stąd lasy szpilkowe są sztywniejsze, surowsze i ciemniejsze.

Ciała kopalne są kruche, twarde, natomiast roślina stwardniała w drzewo jest lipką, giętką, elastyczną. Drzewo nie czyniące takiego wrażenia, za miękkie, jak np. topola, lub nazbyt kamieniste, nie może się podobać.

My ludzie, tworzymy prostopadłą do ziemi. Takiż sam kierunek wzrostu zachowany u roślin. Obaczymy jak przyroda w tworach bezpośrednio wyższych powraca do linii równoległej, aby zakończyć szereg stworzeń znów prostopadłą.

Rozumie się, że takie twory przyrody uważamy za najpiękniejsze, które w najdoskonalszy sposób wyrażają swą istotę. Te zatem, które pośredniczą między światem kopalnym a roślinnym i roślinnym a zwierzęcym, wydają się najbrzydszymi. Dwoistość ich istoty jest komiczną, pocieszną, karykaturalną. Najlepiej to poznamy u zwierząt.