Cztery żywioły cz. 1

Chcąc zwykłym iść porządkiem, pragniemy tu po trochę zastanowić się z estetycznego punktu widzenia nad czterema żywiołami.

Istota powietrza objawia się w jego czystości, przejrzystości, która nam pozwala wglądnąć w nieskończoność przestworu wszechświata, wreszcie w jego zdolności do przyjmowania światła. Ilekroć je widzimy zmąconym, tylekroć odbieramy niemiłe wrażenie. Czujemy powietrze po jego ruchu. Barwę jego dostrzegamy w błękicie niebios; tu należy dalej chmura z deszczem i elektrycznym płomykiem, będąca pośredniczką wody i ognia. Od łagodnego tchnienia rośnie ruch powietrza aż do skali orkanu. W postaci burzy jest on strasznym, przerażającym; olbrzymia, rozszalała bowiem jej siła zdaje się nie mieć materii, nie widzimy poruszającej przyczyny, tylko skutek. Ta demoniczna potęga, przekraczająca wszelką miarę, zdaje sie Ś wszystko wywracać. A do tego jeszcze rozbrzmienia świat dźwięków. Ten szum, zgrzyt, pisk, wycie i srożenie się natury, ogłusza nas.

Jeżeli burza, estetycznie rzecz biorąc, jest zjawiskiem potężnym, natedy wzniosłem jest to, co jej spokojnie urąga. Duch ludzki może ją pokonać nawet wtedy, gdy się połączy z wściekłością morza. Żeglarz u steru wśród burzy, spokojnie i odważnie kierujący okrętem, jest widokiem boskim.

Mowa wiatrów jest odmienną według strony świata, z której wieją. Południowy innym przemawia językiem od północnego, zachodni skarży się i płacze, północny huczy ponuro, wschodni wyje. Zapytajmy o to tłumaczów natury, Homera, Szekspira, Goethego, Lenaua, H. Heinego itd.

W błękicie niebios i w zapachu rozlanym dokoła, czujemy powietrze. Bywa ono jaśniejszym lub mętnym; w miarę tego zarysowuje się okolica i przedmioty ostrzej, silniej, pewniej, a więc plastyczniej; albo rozpływa w kształtach mglistych luźnie spojonych. Obydwa sposoby widzenia przedmiotów mogą nam się podobać w miarę usposobienia i skłonności. W mgle unosząca się para, fantastycznością swych osłon i odebraniem nam wszelkiej dokładnej miary sądu, sprawia najpotężniejsze wrażenie estetyczne. Oto dzień mglisty – po górach tumany się głębią, i wnet postacie Ossyana wypływają w olbrzymich kształtach z pomiędzy mgły i skalnych szczelin!

Kształty powietrzne zarysowują się wyraźniej w obłokach. Tworzą one przejście od zjawisk bezkształtnych i rozpłynnych, do stałych i odgraniczonych. Goethe rozróżniał kilka odcieni w ukształtowaniu chmur: mgłę powłóczystą, unoszącą się w obręczach nad trzęsawiskami i górami; spiętrzone wały obłoków z właściwym sobie ruchem; chmurki drobne, wełniste (baranki), dalej chmurę wielką, posępną, burzliwą, zalegającą szerokie obszary niebios, wreszcie ścianę zarysowaną prostopadle na widnokręgu.

W ogóle powietrze jasne i lekko poruszane usposabia wesoło. Powietrze zamknięte chmurami, z niebem posępnym i jednostajnym przytłacza nas i cięży na piersiach ołowiem. Już tym samem, że osłabia lub tłumi światło, że z wytępieniem jego ustaje życie istot, odbiera nam wszelkie upodobanie, z wyjątkiem, kiedy stanowi pożądaną zmianę po nazbyt długiej pogodzie. Chmury pędzone wiatrem wzniecają w nas niepokój ciągłą przemianą kształtów. Fantastyczność ich zapładnia częstokroć wyobraźnię, może jednak sprawić wrażenie zbyt mętne i rozpierzchłe, jeżeli są złożone z bezładnie postrzępionych łachmanów, w których nie ma żadnej całości. Wspaniałość mas obłocznych, chaotycznie napiętrzonych, a łączących wszystkie przejścia barw od hebanowo-czarnej aż do mleczno białej, bywa ogólnie podziwianą. Chmura sprawia wrażenie straszliwe, gdy tracąc swój powietrzny charakter, podobna do ciężkiego, złowrogiego całunu, albo nieprzenikliwej ściany, rozwleka się po nad ziemią. Razi, jeżeli jest jednostajną, nie będąc straszną, lub ociężałą, nie dając wesołej gry kształtów. Częstokroć przybiera najdziwaczniejsze kształty i drażni tym fantazję bez miary. Wydaje to się, jakby natura czyniła próbę, czy jej się uda z rozbieżnej materii potworzyć góry i zwierzęta?

Przechodzimy do żywiołu ognia. Barwa jego i lekkie, falujące ruchy radują nas. Forma jest ostrosłupową. Cisza ognia niepokoi) siła jego niszcząca trwoży. Wydaje się brzydkim, gdy jasny blask jego zamglimy lub .zabrudzimy. Płomień daje się rozczłonkować na kilka części, według odcieni barw, które go składają; zarysy jego są jednak zawsze falujące lub zygzakowe, na pewniejsze kształty zdobyć się nie może; zasadniczą formą jego pozostanie zawsze ostrosłup. Jasny płomień jest symbolem czystości i oczyszczenia się z ziemskiego pyłu.